Saturday, March 12, 2016

TYDZIEŃ #5

Tydzień #5 to tydzień od 8 lutego do 14 lutego

Ogólnie to od poniedziałku do piątku nic ciekawego się nie działo :)

SOBOTA 13.02.2016

Tego dnia byłam umówiona z inną AP z innej agencji na wycieczkę do Nowego Jorku :)
Jako, że był to chyba najzimniejszy weekend to zmarzłyśmy strasznie. Ale okazało się, że Central Parku jest cieplej niż między budynkami i tak o to spędziłyśmy uroczy dzień wśród natury :)









NIEDZIELA 14.02.2016

Walentynki, walentynki. Ojj nie lubię jakoś tego Święta :D
Tego dnia wraz z innymi AP z okolicy udałyśmy się do Gettysburga. Jest to miasto (okolica) gdzie w czasie Wojny Secesyjnej stoczono najkrwawsze walki. Niestety jak pisałam wyżej, był to najzimniejszy weekend, więc zwiedziłyśmy muzeum, panoramę i obejrzałyśmy film. Ale miejsce robi wrażenie i warto się tam wybrać :)





TYDZIEŃ #4

Nadrabiamy zaległości :) Od tej pory będę dodawać tylko to co interesujące (przynajmniej w moim odczuciu), bo takie byle co jest nudne :)

Przepraszam za przerwę ale czas naprawdę szybko tu leci, a chcąc spędzić tutaj czas aktywnie trzeba coś poświęcić :)

Nie obiecuję ale postaram się dodawać w miarę systematycznie jakieś posty :)

TYDZIEŃ #4 to tydzień od 1 lutego do 7 lutego.

WTOREK 02.02.2016
Po raz pierwszy odważyłam się zjeść sushi :) Chyba jednak nie polubię sushi :) Chociaż zupa Miso (?) jest wspaniała :)




PIĄTEK 05.02.2016
Tego dnia wraz z innymi AP z mojego clustera pojechałyśmy na kolację do Pour House w North Wales. Sam lokal jest klimatyczny. Dodatkowo miałyśmy okazję posłuchać muzyki na żywo. Panowie kupili nas w momencie gdy zaczęli grać Imagine Dragons :)



NIEDZIELA 07.02.2016

W końcu udało mi się dotrzeć do najbliższego dużego miasta i je zobaczyć ! A to dlatego, że w każdą pierwszą niedzielę miesiąca Muzeum Sztuki w Filadelfii ma darmowe wejście ( tzn płacisz ile chcesz, ale możesz także wejść za darmo). Jak wspomniałam, przy okazji zobaczyłam także stałe turystyczne atrakcje Filadelfii :)














A po zwiedzaniu Filadelfii był czas na SUPER BOWL ! Super Bowl to finałowa gra futbolowa. Amerykanie szaleją na tym punkcie :) A jako, że po części chcę być jak prawdziwy Amerykanin to musiałam to obejrzeć :) Niestety szału nie ma - ale bez obaw, piłki nożnej też nie oglądam więc to chyba dlatego, że nie jestem typem człowieka co lubi takie rzeczy oglądać w TV :)

Sunday, January 31, 2016

TYDZIEŃ #3

PONIEDZIAŁEK 25.01.2016

Tego dnia oficjalnie były urodziny E. więc HM rano wybrała się po pączki urodzinowe :)
Po południu tego dnia wraz z HF udałam się do pobliskiego centrum handlowego. Jako, że HF dała mi telefon, ale niestety bez internetu (telefon też swoje lata ma) zdecydowałam na własną rękę załatwić sobie internet. W tym celu udałam się do T-Mobile. I tak za 40$/miesiąc mam nielimitowany internet :) Plus jest to prepaid :)
Kupiłam także kilka świeczek Yankee Candle bo tyle się już o nich naczytałam, ze musiałam. Plus uwielbiam zapachowe świeczki :)
Ale żeby nie było kolorowo - karta z Tmobile nie działała. I tak o to umówiłam się z panem, że przyjadę następnego dnia :)


Wtorek 26.01.2016

Tego dnia jak zwykle pochłonęła mnie praca :) Ale tylko do 17.30 :) Później HD zawiózł mnie do centrum handlowego abym mogła załatwić sprawę z Tmobile. Później spotkałam się z jedną z Au Pair z okolicy i tak do 21 siedziałyśmy i rozmawiałyśmy o wszystkim :) Miałam z nią wracać, ale ostatnio mam tendencję do zapominania o kluczach więc ostatecznie wracałam z HD.




 ŚRODA 27.01.2016

Tego dnia jak zwykle od rana pochłonęła mnie praca :) Zaś wieczorem odbyło się spotkanie z moją LCC. Spotkanie było nuuuudne :) Serio! Nie powiedziała nic czego bym już nie wiedziała :) (a to dzięki grupie na fb)
Jako, że jestem na jako takiej diecie to staram się też jeść zdrowiej - oto zdjęcie mojego lunchu :)



CZWARTEK 28.01.2016

Szczerze? Nic ciekawego się nie wydarzyło. Rano praca - później nic ciekawego nie robiłam. (bo jeszcze nie mogę jeździć autem)


PIĄTEK 29.01.2016

Tego dnia wraz z dzieciakami i babcią udaliśmy się do innej biblioteki, abym mogła zobaczyć coś innego. Babcia mówi, że jest to lepsza biblioteka, niż ta na dole ulicy u nas. Ja tam różnicy nie widzę :) 
Wieczorem zaś HP chcieli wyjść do kina więc spytali się czy mogę posiedzieć i mieć oko na dzieciaki. Jako, że nie miałam innych planów to się zgodziłam :)



SOBOTA 30.01.2016

Tego dnia wstałam bardzo wcześnie bo wraz z A. (AP z niemiec) jechałyśmy na wycieczkę do BALTIMORE. Najpierw dostałam się do Filadelfii, skąd chińskim autobusem (który jest naprawdę tani) pojechałyśmy do Baltimore. Gdy kierowca nam oznajmił że to nasz przystanek, byłyśmy w szoku. Znajdowaliśmy się na peryferiach Baltimore. Ale przyjechały po nas koleżanki A. więc jakoś się udało :)
Na początek zwiedziłyśmy okolice centrum.






Potem udałyśmy się do "małych Włoch" (Little Italy) - dzielnicy w Baltimore. 





Potem w końcu udałyśmy się do National Aquarium w Baltimore (40$). Niestety moim zdaniem nie jest ono warte swojej ceny. Dlaczego? Bo tak naprawdę nic specjalnego tam nie ma. Już o niebo lepsze jest we Wrocławiu w Polsce. 











Następnym punktem wycieczki było obserwatorium "Top of the World in Baltimore"(6$)  które mieści się w budynku "World Trade Center Baltimore". Z ciekawostek - oprócz Polski i Anglii nie ma żadnego innego państwa z Europy, do którego odległość jest zapisana na ścianach obserwatorium :)








A na końcu pozwiedzałyśmy trochę Fell's Point i okolice Oceanarium. 
Fell's Point jest to dzielnica z barami, dyskotekami, sklepami. Ogólnie tam dopiero widać, że coś się dzieje :)



Droga powrotna była jakąś pomyłką. "Przystanek" był na jakimś podejrzanym parkingu który tak naprawdę znajduje się w dość nieciekawej okolicy. Ale w końcu udało nam się dojechać do Filadelfii :) 

NIEDZIELA 31.01.2016

A dzisiaj odpoczywam. Tzn od południa, bo wcześniej z rana byłam z HD na jeździe próbnej autem. Moi HP wymagają czegoś takiego, aby wiedzieć czy będę bezpieczna :P
Ogólnie to dobrze mi poszło. Niestety raz pomyliłam światła dla pieszych ze światłami dla aut i prawie wjechałam na skrzyżowanie na czerwonym. Czyli muszę się przyzwyczaić do świateł tutaj :) Są czasami podstępne :)


A teraz się już obijam na całego. 

Już w przyszłym tygodniu następna wycieczka i następne sprawozdanie :)

See Ya & Love Ya :)