PONIEDZIAŁEK 25.01.2016
Tego dnia oficjalnie były urodziny E. więc HM rano wybrała się po pączki urodzinowe :)
Po południu tego dnia wraz z HF udałam się do pobliskiego centrum handlowego. Jako, że HF dała mi telefon, ale niestety bez internetu (telefon też swoje lata ma) zdecydowałam na własną rękę załatwić sobie internet. W tym celu udałam się do T-Mobile. I tak za 40$/miesiąc mam nielimitowany internet :) Plus jest to prepaid :)
Kupiłam także kilka świeczek Yankee Candle bo tyle się już o nich naczytałam, ze musiałam. Plus uwielbiam zapachowe świeczki :)
Ale żeby nie było kolorowo - karta z Tmobile nie działała. I tak o to umówiłam się z panem, że przyjadę następnego dnia :)
Wtorek 26.01.2016
Tego dnia jak zwykle pochłonęła mnie praca :) Ale tylko do 17.30 :) Później HD zawiózł mnie do centrum handlowego abym mogła załatwić sprawę z Tmobile. Później spotkałam się z jedną z Au Pair z okolicy i tak do 21 siedziałyśmy i rozmawiałyśmy o wszystkim :) Miałam z nią wracać, ale ostatnio mam tendencję do zapominania o kluczach więc ostatecznie wracałam z HD.
ŚRODA 27.01.2016
Tego dnia jak zwykle od rana pochłonęła mnie praca :) Zaś wieczorem odbyło się spotkanie z moją LCC. Spotkanie było nuuuudne :) Serio! Nie powiedziała nic czego bym już nie wiedziała :) (a to dzięki grupie na fb)
Jako, że jestem na jako takiej diecie to staram się też jeść zdrowiej - oto zdjęcie mojego lunchu :)
CZWARTEK 28.01.2016
Szczerze? Nic ciekawego się nie wydarzyło. Rano praca - później nic ciekawego nie robiłam. (bo jeszcze nie mogę jeździć autem)
PIĄTEK 29.01.2016
Tego dnia wraz z dzieciakami i babcią udaliśmy się do innej biblioteki, abym mogła zobaczyć coś innego. Babcia mówi, że jest to lepsza biblioteka, niż ta na dole ulicy u nas. Ja tam różnicy nie widzę :)
Wieczorem zaś HP chcieli wyjść do kina więc spytali się czy mogę posiedzieć i mieć oko na dzieciaki. Jako, że nie miałam innych planów to się zgodziłam :)
SOBOTA 30.01.2016
Tego dnia wstałam bardzo wcześnie bo wraz z A. (AP z niemiec) jechałyśmy na wycieczkę do BALTIMORE. Najpierw dostałam się do Filadelfii, skąd chińskim autobusem (który jest naprawdę tani) pojechałyśmy do Baltimore. Gdy kierowca nam oznajmił że to nasz przystanek, byłyśmy w szoku. Znajdowaliśmy się na peryferiach Baltimore. Ale przyjechały po nas koleżanki A. więc jakoś się udało :)
Na początek zwiedziłyśmy okolice centrum.
Potem udałyśmy się do "małych Włoch" (Little Italy) - dzielnicy w Baltimore.
Potem w końcu udałyśmy się do National Aquarium w Baltimore (40$). Niestety moim zdaniem nie jest ono warte swojej ceny. Dlaczego? Bo tak naprawdę nic specjalnego tam nie ma. Już o niebo lepsze jest we Wrocławiu w Polsce.
Następnym punktem wycieczki było obserwatorium "Top of the World in Baltimore"(6$) które mieści się w budynku "World Trade Center Baltimore". Z ciekawostek - oprócz Polski i Anglii nie ma żadnego innego państwa z Europy, do którego odległość jest zapisana na ścianach obserwatorium :)
A na końcu pozwiedzałyśmy trochę Fell's Point i okolice Oceanarium.
Fell's Point jest to dzielnica z barami, dyskotekami, sklepami. Ogólnie tam dopiero widać, że coś się dzieje :)
Droga powrotna była jakąś pomyłką. "Przystanek" był na jakimś podejrzanym parkingu który tak naprawdę znajduje się w dość nieciekawej okolicy. Ale w końcu udało nam się dojechać do Filadelfii :)
NIEDZIELA 31.01.2016
A dzisiaj odpoczywam. Tzn od południa, bo wcześniej z rana byłam z HD na jeździe próbnej autem. Moi HP wymagają czegoś takiego, aby wiedzieć czy będę bezpieczna :P
Ogólnie to dobrze mi poszło. Niestety raz pomyliłam światła dla pieszych ze światłami dla aut i prawie wjechałam na skrzyżowanie na czerwonym. Czyli muszę się przyzwyczaić do świateł tutaj :) Są czasami podstępne :)
A teraz się już obijam na całego.
Już w przyszłym tygodniu następna wycieczka i następne sprawozdanie :)
See Ya & Love Ya :)