Na początek coś o wizie :)
Najwięcej stresu przysporzył mi fakt spotkania. Bo jak umówić się na spotkanie w podanych ramach czasowych, jeżeli nie mam wszystkich papierów. A są one potrzebne do wypełnienia wniosku wizowego. Ale po dogadaniu się z dziewczynami z biura, wszystkie niezbędne dane zostały mi wysłane mailem. I tak w piątek 11 grudnia umówiłam się na spotkanie. Wybrałam termin 16 grudnia (środa) ponieważ i tak potrzebowałam papierów z biura i był to termin bezpieczny.
W środę pojechałam do Krakowa na spotkanie. Zestresowana. Podeszłam do drzwi a tam mili Panowie pokierowali mnie dalej. Na wejściu Pani sprawdziła mi paszport, ds2019, potwierdzenie ds160 i tyle. Nadszedł czas pójścia na górę. Tam podeszłam do okienka gdzie zostały mi pobrane odciski palców. Potem kazano mi wziąć numerek i czekać w kolejce do spotkania wizowego. Czekałam jakieś 20 minut by podejść do okienka gdzie powitał mnie miły Pan po polsku :) Spytał czy też tak jak poprzednia Pani jadę do Connecticut. Odpowiedziałam, że nie, a Pan zauważył że to program AP. Podczas samej rozmowy padły pytania : gdzie mieszka HF, miałam coś opowiedzieć o nich, ile godzin będę pracować, czy będę mieć własny pokój. Dodatkowo czy zapoznałam się z ulotką, którą dostałam w okienku. A potem padły magiczne słowa - dostałam wizę.
I tak się zastanawiam - po co tyle stresu :)
A teraz o prezentach. Już wszystko kupiłam :) Niestety nie wiem za dużo o rodzince bo jakoś tak wyszło, że nie rozmawiamy na skype wcale. Tylko co jakiś czas informuję HM o tym jak mi idzie z formalnościami związanymi z wyjazdem :)
Dla HM kupiła :
Tomik wierszy Wisławy Szymborskiej po polsku i angielsku. Dodatkowo na płycie oprócz wierszy jest koncert na trąbce polskiego wykonawcy :)
Dla HD kupiłam :
Dwa modele kultowych polskich aut z czasów PRL :)
Dodatkowo dla obojga Hostów :
Książka - album o Polsce . Oczywiście po angielsku :)
Dla chłopca E. (3 lata) :
Książka z bajkami po polsku i angielsku :)
I pluszaka :)
Dla dziewczynki A. (1,5) :
Mała zaczyna dopiero mówić więc kupiłam fiszki z pierwszymi słowami i zwierzętami po angielsku.
I także pluszaka :)
Dodatkowo dla obojga kupiłam :
Piosenki dla dzieci po angielsku z książeczką :)
Dodatkowo znalazłam na którymś z blogów, że fajnie jest coś kupić LCC na początek znajomości :)
I oto wybrałam mały zestaw kosmetyków Ziaja :)
W moim przypadku dużo czasu ze mną będzie spędzać babcia. Stwierdziła, że fajnie by było jakby i ona coś dostała :)
Książka z tradycyjnymi polskimi przepisami po angielsku :)
No i żeby głupio nie było mam i mały prezent dla dziadka :
Zestaw 5 chusteczek bawełnianych, w ładnym opakowaniu :)
Może ktoś stwierdzi, że za dużo kupiłam, albo nie potrzebnie dla dziadka i babci. Ale już taka jestem. Oczywiście dodatkowo każdy dostanie małą paczuszkę z polskimi słodyczami :)
Jeszcze się zastanawiam jak się spakuję, ale już jakiś początkowy zarys mam :)
Dziękuję tym co dotrwali do końca :)
See Ya & Love ya :)











Rewelacyjne prezenty! Zainspirowałaś mnie nimi, teraz będę wiedziała co kupić moim hostom (w szczególności mam na myśli Szymborską).
ReplyDeletePowodzenia tam ! :)
ReplyDelete